W pogoni za luxtorpedą

Kategoria bardzo obszerna, można tu dyskutować na wiele tematów od PKP do TGV :)

Moderatorzy: Piotr, Czarek

W pogoni za luxtorpedą

Postprzez Piwoslaw » Wt sie 26, 2008 2:15 pm

W sobotniej (23.08.2008) "Rzeczpospolitej" pojawił się artykuł Jacka Cieślaka pt. "W pogoni za luxtorpedą". Autor zestawia osiągi kolei Polski międzywojennej z dzisiejszą rzeczywistością. Najlepszym streszczeniem jest podtytuł:
"Siedemdziesiąt lat temu przejazd luxtorpedą z Zakopanego do Krakowa trwał 2 godziny 18 minut. Dziś pociąg nazywany ekspresem wlecze się 3 godziny 5 minut. W III RP Polskie Koleje Państwowe stały się kolejami III klasy."

Luxtorpeda to opływowy szynobus, zakupiony przez Polskę w 1933r. Zabierała 60 pasażerów z Warszawy do Zakopanego w 6 godzin, czyli krócej niż dzisiejsze Ex-y , mimo że miała maksymalną prędkość 115 km/h, a dziś pociągi po CMK "mkną" 160 km/h. Za to nie marnowała czasu na zmianę kierunku, gdyż miała dwóch maszynistów, po jednym w kabinie na każdym końcu pociągu. No i torowisko "Zakopianki" było w lepszym stanie...
W 1919r., tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Warszawa nie miała kolejowego połączenia m.in. ze Lwowem czy z Poznaniem. Jednak już po kilku latach pociągi mknęły po tych trasach z prędkością 100 km/h, zaś przed wybuchem drugiej wojny czasy przejazdu skrócono średnio o połowę.
Przed wojną z Katowic do Krakowa jechało się 60 minut, dziś EuroCity jedzie 21 minut dłużej. Z Warszawy do Łodzi w 80 minut, z prędkością 130, a nawet 135 km/h, to lepszy wynik niż dziś (co najmniej 91 minut).
Międzywojenne koleje kładły swoje następczynie na łopatki nie tylko czasem przejazdu, ale również komfortem jazdy. Czy dziś można znaleźć na polskich torach wagon, w którym można potańczyć, wykąpać się, pograć w brydża lub obejrzeć film (bez laptopa)? W przedwojennym wagonie restauracyjnym można było zjeść obiad trzydaniowy (standard) lub sześciodaniowy (za dopłatą), i to równie smacznie i niedrożej niż w dobrej restauracji. Porównaj: frytki w Warsie.
Dzisiejsze koleje widziały też dni lepszej organizacji. Cytat Bogdana Pokropińskiego z artykułu:
"Kiedy parowóz nawalił, na gwałt szukano zmiennika, odpinano od pociągu towarowego, wszystko robiło się biegiem, bo kolej walczyła o prestiż. W tej chwili stoi się, czeka, nic się nikomu nie chce, a czas płynie. Organizacja jest do bani. Jakby dzieci bawiły się w przedszkolu drewnianą kolejką. Wielość spółek wywołuje bałagan, rozkład jazdy nie jest skoordynowany. Na przesiadkę czeka się godzinę, dwie, a poczekalnie są pozamykane na kłódkę."


W tym wątku podyskutujmy na temat "Dlaczego polska kolej się popsuła? Co się stało? Jak temu zaradzić?"
Avatar użytkownika
Piwoslaw
Donator
Donator
 
Posty: 305
Dołączył(a): So mar 24, 2007 4:20 pm
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Piwoslaw » Wt sie 26, 2008 2:16 pm

Wiele osób z mojej rodziny pracowało na kolei, na róznych stanowiskach, zarówno przed wojną jak i po. Pamiętam jak mi ktoś opowiadał, dlaczego po wojnie jakość usług PKP spadła. Otóż przed wojną zawiadowca stacji (czy dróżnik, już nie pamiętam) odpowiadał osobiście za swój kawałek szlaku kolejowego. W jego interesie było, aby szyny i semafory były sprawne i aby pociągi przejżdżały punktualnie. Sam decydował o tym, czy jakiś pociąg zatrzymać i przepuścić inny (wbrew kolejności rozkładowej) aby ten drugi mógł nadrobić opóźnienie. Później odpowiedzialność się rozmyła i nikt nie odważał się zaburzać rozkładu, nawet jeśli powodowało to coraz większe utrudnienia. Przez to nie raz pospieszny zwiększał opóźnienie wlecząc się za podmiejskim lub towarowym. Nikt na siebie nie brał odpowiedzialności, lecz zrzucał ją na kogoś innego. Dziś to widać w przepychankach między kolejowymi spółkami i spółeczkami: przewoźnik narzeka na PLK że towarowy z węglem nie może jechać, PLK obwinia PKP Energetykę bo nie ma prądu w trakcji, PKP Energetyka mówi że to nie jej wina że towarowy z węglem nie dojechał do elektrowni i zabrakło paliwa. Tory należą do kogoś, podkłady do kogoś innego, śruby mocujące do jeszcze kogoś. I każdy przeprowadza remont swego mienia w innym terminie. Po co PLK ma remontować torowisko do prędkości 250-350 km/h, jeśli w Polsce nie ma lokomotywy, która mogłaby jechać szybciej niż 180-200 km/h, a przepisy nakazują w wielu wypadkach jechać znacznie wolniej z przyczyn czysto biurokratycznych. I po co przewoźnikowi ciucia, która gna 300 km/h jeśli w Polsce nie rozwinie nawet połowy tej prędkości.

Pytanie: Dlaczego kiedyś potrafiono w kilka lat wybudowac linię wysokich (jak na tamte czasy) prędkości, a dziś całą wieczność zajmuje zrobienie głupiej bocznicy czy rozjazdu?
Czy to dlatego, że kiedyś nie szanowano prywatnej własności i bezproblemowo wywłaszczano "dla celów wyższych"? Czy dziś materiały budowlane są zbyt drogie? A może siła robocza za droga, kiedyś nie płacono tyle na emerytury, różnego rodzaju składki, podatki, itp.? Kiedyś władza miała "wizję" i kolej była jej podporządkowana, dziś zaś każdy polityk ma inne zdanie, kogo innego forsuje na takie czy inne stanowisko (których jest stanowczo za dużo), każda spółka i spółeczka ma dyrektorów, zastępców, rady, zarządy, itp. Nawet jeśli znajdą się na tyle duże pieniądze, by coś z nich pozostało po przefiltrowaniu przez kolejne niekompetentne (za to chciwe) wartwy administracji, to wszystko się rozbije w drobny mak w zderzeniu z absurdalnymi przepisami przetargowymi. A może dziś mamy więcej pilniejszych wydatków - autostraty, lotniska, odprawy dla (p)osłów...? W końcu to ważniejsze wydatki niż ma młode państwo, które dopiero podnosi się po 4 latach wyniszczającej wojny i 123 latach zaborów?
Avatar użytkownika
Piwoslaw
Donator
Donator
 
Posty: 305
Dołączył(a): So mar 24, 2007 4:20 pm
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez xxl » Cz sie 28, 2008 11:11 pm

Większość mojej rodziny także przed wojną, jak i w czasach obecnych pracowała lub jeszcze pracuje na kolei. Ja także przepracowałem ponad 10 lat. Znam kolejowe realia z autopsji. Kolej to idealny twór do zarabiania naprawdę dużych pieniędzy, stąd podział na spółki i spółeczki, obsadzanie swoimi ludżmi co lepszych stołków, powiązania polityczno mafijne, ustawianie przetargów, degeneracja pracowników których nikt nie pilnuje i nie rozlicza
To wszystko zaczęło się po wprowadzeniu socjalizmu ale większość zniszczeń dokonano świadomie lub nie w ostatnich kilkunastu latach Po prostu kolej potraktowano jak dojną krowę którą po złupieniu pozostawiono samą sobie
Powoli jednak coś zmienia się na lepsze
xxl
Znawca
Znawca
 
Posty: 224
Dołączył(a): Śr gru 15, 2004 8:20 pm

Postprzez Piwoslaw » Cz paź 23, 2008 6:38 am

Dla tych, którym nie udało się przeczytać artykułu o luxtorpedzie w "Rz", pojawił się wczoraj na http://www.rynek-kolejowy.pl pod adresem:
http://www.rynek-kolejowy.pl/9752/W%2Bpogoni%2Bza%2Bluxtorped%25B1.htm
Avatar użytkownika
Piwoslaw
Donator
Donator
 
Posty: 305
Dołączył(a): So mar 24, 2007 4:20 pm
Lokalizacja: Warszawa

Re: W pogoni za luxtorpedą

Postprzez Mariusz999 » So sie 08, 2009 12:36 pm

Czy za Warszawą Zachodnią w krzakach ten trup który tam stoi to właśnie to? Miał stanąć w muzeum a obecnie nawet na żyletki się nie nadaje.
Mariusz999
Obserwator
Obserwator
 
Posty: 2
Dołączył(a): So sie 08, 2009 11:39 am


Powrót do Pociągi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron